Sobota, 18 maja 2024

imieniny: Eryka, Aleksandry, Feliksa

RSS

"Kibice, jesteście naszym 12-tym zawodnikiem". Wywiad z Janem Janikiem - kapitanem ROW-u Rybnik

05.01.2024 10:10 | 1 komentarz | zibi

Jan Janik to jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy ROW-u Rybnik. Kapitan drużyny, który ma na swoim koncie wiele ważnych bramek i asyst, opowiada o swojej karierze, planach na przyszłość oraz roli, jaką pełni w zespole.

"Kibice, jesteście naszym 12-tym zawodnikiem". Wywiad z Janem Janikiem - kapitanem ROW-u Rybnik
Jan Janik - kapitan oraz asystent trenera ROW-u Rybnik
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

- ROW Rybnik zalegał z wypłatami dla zawodników. Jak aktualnie wygląda sytuacja? Jakie są widoki na ustabilizowanie sytuacji finansowej drużyny w nowym roku?

Sytuacja finansowa klubu uległa dużej, pozytywnej zmianie i z tego miejsca chcę bardzo docenić ludzi, którzy są w naszym zarządzie oraz oczywiście naszych kibiców, którzy się do tego mocno przyczynili. Sytuacja dalej nie jest prosta, ale myślę, że zmierza w dobrym kierunku. Wierzymy, że przyszłym roku postawimy kolejny krok do wyjścia z tej trudnej sytuacji. Co do wypłat - są płacone, można powiedzieć, na bieżąco w tej rundzie i mamy zapewnienia, że to się nie zmieni. Natomiast zaległości powoli też są spłacane.

- Czy te trudności widać na boisku? Czy pana zdaniem mają one wpływ na postawę zawodników w rozgrywkach?

- Oczywiste, że zawodnik chce mieć czystą głowę, wychodząc na trening i mecz. To trochę indywidualna sprawa każdy piłkarz ma inną sytuację: jedni mają rodziny, jedni jeszcze mieszkają z rodzicami - to zawsze jest inaczej. Natomiast kiedy jest się poza boiskiem, na pewno nie działa to dobrze na zawodnika. Myślę, że podczas meczu nie gra to roli, bo wtedy się o tym nie myśli. Przynajmniej ja tak mam.

- ROW Rybnik cieszy się wsparciem kibiców. Jakie to ma dla was znaczenie? Czy ma pan jakieś wiadomości dla kibiców, które warto przekazać u progu nowego roku?

- Korzystając z okazji najpierw, chcę wszystkim kibicom złożyć noworoczne życzenia. Co do ich wsparcia to Ameryki nie odkryję, jeżeli powiem, że są naszym 12-tym zawodnikiem, wspierają nas bardzo mocno w każdym meczu. Na tym poziomie rozgrywek jest to raczej niespotykane. Przekaz mam prosty, wiem, że będziecie nas dalej wspierać i możecie być pewni, że będziemy w każdym meczu dawać z siebie wszystko i grać o 3 punkty. Chciałbym jeszcze zaprosić wszystkich rybniczan do wspierania nas przy G72 (stadionie przy ul. Gliwickiej 72 w Rybniku - red.).

- Jak ocenia pan rundę jesienną?

- Rundę jesienną oceniam bardzo pozytywnie, szczególnie biorąc pod uwagę to, jak wyglądało budowanie tej drużyny. Przed sezonem odeszło chyba ok. 15 zawodników w stosunku do tamtego sezonu, więc nie było łatwo i tutaj trzeba docenić dobrze wykonaną robotę głównie Dawida Jóźwiaka. Zakładaliśmy minimum 20 punktów, mamy więcej, więc jesteśmy zadowoleni, ale zdajemy sobie sprawę, że to cienka linia w tej lidze. Duże słowa uznania dla zawodników, którzy wykonali kawał dobrej roboty.

- Jakie macie cele na kolejną część sezonu?

- Na kolejną część sezonu mamy jeden prosty cel - jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie.

- Co będzie dla pana, jako piłkarza/trenera, największym wyzwaniem w najbliższym czasie?

Mam nadzieję, że zdrowie dopisze i będę mógł wraz z kolegami z drużyny utrzymać ROW w IV lidze. To mój najbliższy cel.

-  Dziś jest pan doświadczonym człowiekiem, a jak wyglądał początek pana przygody z piłką nożną?

- Mój początek z piłką rozpoczął się oczywiście w Rybniku. Trenuję od 6. roku życia, najpierw w Energetyku Rybnik później RKP Rybnik, no i w wieku chyba 17 lat zadebiutowałem w ROW-ie, w którym - wyłączając półroczne wypożyczenie - gram do dziś. Gdy byłem dzieckiem praktycznie cały czas - dopóki mama nie zawołała - siedziałem na boisku i razem z bratem i kolegami graliśmy w piłkę. Dziś swoim doświadczeniem staram się pomagać młodszym kolegom, których w naszej drużynie nie brakuje.

Jan Janik - ROW Rybnikj / Odra Wodzisław - ROW Rybnik. Fot. Z.Harazim

Jan Janik - ROW Rybnikj / Odra Wodzisław - ROW Rybnik. Fot. Z.Harazim

- Proszę opowiedzieć o najbardziej emocjonującym meczu, czy może sytuacji związanej z piłką nożną, która zapadła panu w pamięci?

- Było takich sytuacji wiele. Z pozytywnych na pewno awanse, które mogłem z ROW-em przeżyć plus moja pierwsza bramka w II lidze na Polonii Warszawa, gdzie wygraliśmy 1:0 (z góry zaznaczam - nie z karnego), natomiast z negatywnych, chyba najbardziej brak awansu do I ligi, gdzie w ostatnim meczu u siebie przegraliśmy z ostatnią drużyna i „dokonaliśmy” niemożliwego, nie awansując.

- Jakie były najtrudniejsze momenty w pana karierze?

- Na pewno kontuzje, szczególnie ta, która wykluczyła mnie z gry w I lidze. Pamiętam również cały czas niestrzelony rzut karny w meczu z Ruchem Chorzów, który przegraliśmy i w tym samym meczu doznałem poważnej kontuzji.

- Jak pan poradził sobie z tą sytuacją?

- Co do kontuzji nie było łatwo, ale miałem wsparcie bliskich — rodziny i kolegów. Nigdy nie brakowało mi charakteru i wiedziałem, że to się zdarza i będę silniejszy. Rzut karny to nie pierwszy ani ostatni, którego nie strzeliłem, dziś mnie to nie boli, bo wiem, że to się zdarza, natomiast pamiętać będę do końca życia.

Czego życzyć drużynie w nowym roku?

- Przede wszystkim, aby omijały nas kontuzje, żebyśmy mogli dobrze się przygotować i zrealizować swój cel.

Rozmawiał Zbigniew Harazim